Bestsellery

Na razie nie ma żadnych, ale się pojawią.

Niezbędnik

Odsłona nastąpi.

Szukaj produktu

Producenci

BOND O BONDZIE

BOND O BONDZIE
Bond, James Bond. Ma już 50 lat. Pojawiał się na świecie 22 razy. Dzisiaj wkracza po raz dwudziesty trzeci w filmie „Skyfall”. Jednocześnie REBIS wydał wspopmnieniową książkę Rogera Moore`a.

W czasach wszechwładnej cenzury w PRL-u o walce agenta Jej Królewskiej Mości ze złem tego świata słuchało się z zazdrością. Recenzji w reżimowej prasie nie było, a jeśli już, to ekstremalnie krytyczne, że to kicz, bzdura i atak na socjalistyczną rzeczywistość. Nad służalczymi autorami tych recenzji zapuśćmy zasłonę miłosierdzia.

Filmy o Bondzie mają zagorzałych zwolenników i przeciwników. Jest też grupa ludzi obojętnych. Nie ma jednak takich, którzy o agencie 007 nie słyszeli, tak, jak choćby o coca-coli. Bond stał się jedną z nielicznych, cyklicznie odświeżających wizerunek, ikon masowej kultury. Co roku telewizja przypomina wszystkie filmy z Bondem. I nikt nie protestuje. Nawet ci, którzy już je widzieli, zasiadają prze ekranami. Tak jak przed „Stawką większa niż życie”. Dzisiaj, a jest sobota 13 października 2012 r., wieczorem spotkamy się z 22. Bondem w „Quantum of solace”. Znowu warto będzie rzucić okiem na ten film i porównać z pierwszą ekranizacją z 1962 roku pt. „Doktor No”.

Pierwszym Bondem był Szkot Sean Connery, a dzisiejszym jest Daniel Craig. Różnica pomiędzy oboma filmami i aktorami jest ogromna. Zaangażowanie do roli tytułowej Pierce`a Brosnana w 1995 r. w filmie „Golden Eye” otworzyło nową, współczesną erę Bondów. Zmiana wydawała się rewolucyjna. Ale to, co wyprawia Daniel Craig przeszło najśmielsze oczekiwania. Bond XXI wieku wykorzystuje wszystkie możliwe osiągnięcia techniki filmowej i nie jest już tak flegmatycznie angielski, jak jego poprzednicy. Dzisiejszy Bond to świetny film przygodowy z dobrą intrygą, smacznymi dialogami, doskonałymi trickami (a jak nieudolne były te sprzed pięćdziesięciu lat!), a nawet z przesłaniem, refleksją nad zawiłościami ludzkiej natury i groźną nieprzewidywalnością świata.

Roger Moore, za namową angielskiego wydawcy, spisał swoje wspomnienia z czasów bondowania. I o nim, siłą rzeczy, jest tutaj najwięcej. Ale też w miarę rzetelnie odsłania kulisy wszystkich innych Bondów. A czego nie pamięta lub nie usłyszał, to zmyśla – jak sam przyznaje.

Bond o Bondzie. 50 lat w służbie Jej Królewskiej Mości” to znakomite czytadło, ale nie z powodu błyskotliwego stylu autora lecz ze względu na poruszany temat. Jest to właściwie reportaż historyczny uzupełniony o mnóstwo faktów, anegdot o plotek. Zagorzali bondoznawcy będą się mogli dowiedzieć nawet tak drobiazgowych szczegółów, jak np. w których filmach pito szampana Bollinger, a w których Dom Perignon, z podaniem roczników tych trunków. Inna sprawa – po co komu taka wiedza? Ale fan musi wiedzieć wszystko.

Książka o filmie nie może nie zawierać ilustracji. Wydawca zadbał o mnóstwo zdjęć, w większości zakulisowych, co bardzo podnosi wartość poznawczą filmów o Bondzie. Właściwie można powiedzieć, że w ksiażce grają ilustracje, a Roger Moore dopisał scenariusz. Znakomite połączenie.

 


Galeria produktu:

Opinie o produkcie

Brak opinii o tym produkcie

Dodaj swoją opinię

Sklep internetowy Shoper.pl