Bestsellery

Na razie nie ma żadnych, ale się pojawią.

Niezbędnik

Odsłona nastąpi.

Szukaj produktu

Producenci

IMPRESSIONS

IMPRESSIONS
Ocena:
5.00
Oto najnowsza płyta Chrisa Bottiego - Impressions. Czeka na recenzję. Czy znajdzie się ktoś chętny i napisze kilka zdań?
Najlepiej tędy: decydent@decydent.pl i zaraz będzie tu wstawione.
Pierwsza recenzja-impresja już jest. Dziękujemy i czekamy na dalsze.
 
*   *   *
 

Próbuję sobie przypomnieć, jak to się u mnie zaczęło z muzyką Chrisa Botti? Od dzieciństwa byłam wyczulona na jazz. Mój ojciec, architekt z wykształcenia, posiadał słuch absolutny. W czasie studiów grał z Krzysztofem Komedą, nasz dom był zawsze przepełniony jazzem. Mój syn, odziedziczył po dziadku zamiłowanie do muzyki, dzisiaj studiuje, komponuje, pisze teksty do muzyki tworzonej przez zespół, z którym gra. Zdobywa nagrody na festiwalach muzycznych.

Kiedy pierwszy raz usłyszałam muzykę Bottieggo - aż dech mi zaparło z zachwytu. Nie wiedziałam kim jest, jak też się wykonawca nazywa. Niebawem znalazłam się w jednej windzie z podziwianym wcześniej mistrzem trąbki. Rozmawialiśmy. Jednak nie o muzyce. Nadal nie wiedziałam, kim jest mój towarzysz krótkiej podróży.

Zobaczyłam go w lipcu 2011 roku, kiedy wystąpił w Warszawie podczas koncertu inaugurującego polską prezydencję w Unii Europejskiej. Byłam absolutnie oczarowana.

Jakiś czas temu od mojego przyjaciela dostałam aktualne płyty Bottiego: „This is Chris Botti” i „Chris Botti In Boston”. Drugą płytę, wzbogaconą o koncert nagrany na DVD, wysłuchałam w towarzystwie mojego syna. Zrobiłam kolację, piliśmy znakomite wino. Byliśmy zachwyceni muzyką. Długo dyskutowaliśmy. Również o technicznej stronie zarówno płyty, jak i koncertu.

Na spotkanie z Chrissem Botti poszłam z moją przyjaciółką i to w Wielką Sobotę 2012 roku. Przed Salą Kongresową stały tłumy.  Koncert okazał się znakomity. To był absolutny majstersztyk, jeśli chodzi o wykonawców, którzy grali z Bottim, między innymi, Caroline Cambell i Lisa Fischer, jak i o wielki talent Mistrza, również w roli konferansjera. Tak, Chrisa Botti można słuchać godzinami, a i patrzeć na niego równie długo…

 Otrzeźwił nas dopiero późny, kwietniowy wieczór. Stojąc przed Pałacem Kultury zastanawiałyśmy się, gdzie by się udać na drinka? Wielka Sobota, wszystko zamknięte, w wieczorowych strojach wzbudzałyśmy sensację wśród okolicznych meneli. Pewnie strach wpłynął na fakt, że niebawem znalazłyśmy się w lobby hotelu Marriott.

Zamówiłyśmy whisky i z nieukrywanym obrzydzeniem patrzyłyśmy na nowy i przygnębiający wystrój hotelu, kiedy do naszego stolika podszedł Billy Kilson (bezsprzecznie aktualnie jeden z najlepszych perkusistów na świecie), którego jeszcze 30 minut temu publiczność w Sali Kongresowej oklaskiwała na stojąco, za – choćby - bardzo efektowne solo na tle riffu z „Iron Man” zespołu Black Sabbath.

Za Kilsonem w naszym kierunku zmierzała reszta znakomitego zespołu Chrisa Botti (tajemnica miejsca noclegu się wydała!). Zaraz też pojawił się sam mistrz „oddechu cyrkulacyjnego”. W Pałacu Kultury wystąpił zjawiskowo elegancki muzyk w świetnie skrojonym garniturze, teraz w moim kierunku szedł mężczyzna w czarnych wąskich dżinsach, czarnej skórzanej kurtce z białym wełnianym szalem, znakomicie komponującym się z kolorem tlenionych włosów.

Niespodziewanie, błyskawicznie wróciłam wszystkimi zmysłami do perfekcyjnie wykonanego „When I Fall In Love”, gdzie Botti zmieścił smooth-jazz, funky-groove i straight-ahead i na przemian oceniałam zmianę garderoby...

Właśnie dostałam od mojego przyjaciela najnowszą płytę Chrisa Botti „Impresions” i jestem nią dość rozczarowana. Mam wrażenie, że to stara znajoma, tylko nazbyt smutna i melancholijna. Mogłaby być odtwarzana na ceremoniach pogrzebowych zamiast marszy żałobnych.

Minął kolejny dzień. Nareszcie świeci słońce. Słucham kolejny raz „Impresions”, patrzę na ogród, głębiej wsłuchuję się w muzykę. Teraz wydaje mi się wspaniała. Dociera do mnie znakomity utwór „Sevdah” z udziałem niezwykłej piosenkarki i kompozytorki, urodzonej w Macedonii, a mieszkającej na stałe w Londynie, Tatiany Tzarovskiej. Głos anioła wspaniale współgra z trąbką C.B. Z pewnością też pewne novum stanowią hiszpańskie melodie „En Aranjuez Con Tu Amor”, czy też „Contigo En La Distancia”. W przypadku tego pierwszego utworu, na gitarze (Yamaha SLG 110) gra Urugwajczyk Leonardo Amuedo. Pamiętam go z kwietniowego koncertu w Warszawie. Jego gra zrobiła na mnie piorunujące wrażenie - pasja i namiętność w czystej postaci.

Mimo dobrego nastroju, nadal nie lubię Marka Knopflera, który jednak bardzo podoba się mojemu synowi. Toteż tylko ja nie mogę słuchać „What A Wonderful World” w jego przygnębiającej interpretacji. Wykonanie tego utworu przez Louisa Armstronga, z czasów mojego dzieciństwa, wnosiło do naszego życia radość i ogromny optymizm. Do dzisiaj pamiętam uśmiechnięte, wielkie oczy wykonawcy i dobrą energię, którą nas zarażał.

Z pewnością, fakt, że płytę otwiera utwór Fryderyka Chopina – Preludium numer 20, C minor - jest potwierdzeniem słów Chrisa Botti: „Polska publiczność jest najlepszą publicznością przed jaką kiedykolwiek grałem" .

Monika Iskandar

Galeria produktu:

Opinie o produkcie

Brak opinii o tym produkcie

Dodaj swoją opinię

Sklep internetowy Shoper.pl