Bestsellery

Na razie nie ma żadnych, ale się pojawią.

Niezbędnik

Odsłona nastąpi.

Szukaj produktu

Producenci

TRYLOGIA "MILLENNIUM"

TRYLOGIA
Jakiś miesiąc temu uległem owczemu pędowi i kupiłem pierwszą część szewdzkiej trylogii kryminalnej Stiega Larssona. Zachęty były dwie: informacja wydawcy, że sagę kupiło 60 milionów ludzi oraz obniżka ceny o 20% w księgarni Matras. Rabat był dany na wydanie ze zdjęciem na okładce odtwórczyni roli Lisbeth Salander (nie znam nazwiska aktorki) i Mikaela Blomkvista (tego aktora znam – to Daniel Craig, niejaki Bond, James Bond). Bowiem sfilmowano pierwszą część trylogii zatytułowaną „Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet”. Druga nosi tytuł: „Dziewczyna, która igrała z ogniem”, a trzecia: „Zamek z piasku, który runał”.

Z kronikarskiego obowiązku dodam, że po pierwszej lekturze zdecydowałem się na dokupienie dwóch kolejnych tomów (każdy po grubo ponad 700 stron). Oczywiście w Matrasie ze wspomnianym rabatem. Gdyby autor, Stieg Larsson, nie umarł nagle na atak serca w wieku 50 lat, to pewnie pisałby o Lisbeth Salander, Kalle Blomkviście i redakcji miesięcznika „Millennium” dalej. A ja, zapewne, kupowałbym te zmyślne sensacje.

Recenzowanie bestsellera, który jest na rynku ponad rok i został opisany na wszystkie strony, mija się z sensem. Dodam tylko, co mnie przyciągnęlo, choć nie aż tak, żeby zarywać noce na dokończenie czytania. Świetnie pomyślana, wielowątkowa intryga kryminalna, dziennikarska, erotyczna i polityczna. Bardzo prosty, ale znakomicie komunikatywny, język oraz spójne i dobre tłumaczenie – choć w wykonaniu trzech różnych tłumaczek.

Nie wiem, czy trylogia Millennium jest najlepszym kryminałem na polskim rynku, gdyż ten gatunek literacki przestałem czytać ponad 30 lat temu. Wiem natomiast, że jest to bardzo dobre czytadło.

A co mnie osobiscie uderzyło? Bohaterowie dość często jedzą. Zadziwiająca jest skromność zakupów i posiłków. Nagminnie jest to kawa (herbaty nie wypił nikt przez ponad 2300 stron), a najczęściej chleb, ser i ogórek lub coś podobnie prostego. Zadziwiające. Jeśli to są szewdzkie (czy ogólniej: skandynawskie) wzroce żywieniowe, to nie ma tam ludzi otyłych, a służby medyczne stykają się z zupełnie innymi schorzeniami pacjentów, niż np. w Polsce.

I to tyle. Tak więc: kto nie czytał, niech nadrobi zaleglość.

PS. Po tak obszernej lekturze zagranicznej muszę odzyskać sprawność językową wracając do prawdziwej polszczyzny i czytać np. Włodzimierza Odojewskiego czy Wiesława Myśliwskiego.

Galeria produktu:

Opinie o produkcie

Brak opinii o tym produkcie

Dodaj swoją opinię

Sklep internetowy Shoper.pl